Wyciągnęłam się po czym nieprzytomna poczłapałam w swoich niebieskich kapciach w stronę drzwi.
-Dzień dobry.-powiedziałam wchodząc do kuchni gdzie można było poczuć zapach jajek i bekonu,specjału jaki zawsze serwowała mama na śniadanie.
-Dzień dobry.-odparła z uśmiechem na twarzy i wyjęła dwa talerze z szafki.-Głodna?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-usiadłam na stołku barowym,patrząc jak mama nakłada porcje śniadania.-Możesz mnie dzisiaj odebrać z treningu?
-Bardzo bym chciała ale niestety nie mogę.Obiecałam Kate,wiesz tej z księgowości,że pomogę jej w skończeniu jakieś papierkowej roboty.
-Rozumiem.-mruknęłam biorąc do ręki widelec.
Reszta posiłku przebiega w ciszy i spokoju.Kiedy skończyłam,grzecznie podziękowałam i poszłam do łazienki by wziąć prysznic.
Ciepłe strumyki wody obmywały moje ciało i jednocześnie je relaksowały.Musiała się jednak śpieszyć by nie spóźnić się na ostatni dzień w szkole.Założyłam krótką plisowana spódnice oraz białą koszule.Miałam nadzieje,że nigdzie się nie ubrudzę jak miałam w zwyczaju.Zaręciłam swoje włosy w koka i spięłam go kilkoma wsuwkami.Makijażu nie nosiłam ponieważ uważałam,że nie jest mi potrzebny.Wpadłam do pokoju i zabrałam swoją ulubioną czarną torebkę.Kiedy upewniłam się,że wszystko zabrałam,szybko zbiegłam do przedpokoju i założyłam czarne baletki.Po ucałowaniu mamy i życzeniu miłego dnia,wyszłam z domu.
Był ciepły czerwcowy poranek a całe sąsiedztwo dopiero co budziło się do życia.Minęłam kilku sąsiadów po czym spotkałam Lucy.
Przyjaźniłyśmy się odkąd pamiętam.Chodziłyśmy razem do przedszkola,podstawówki...całe życie spędziłyśmy na zabawach i wspólnych rozmowach.Z nikim innym nie chciałam spędzać czasu tylko z nią.Nasze matki bardzo się lubiły dlatego wspólny wyjazd na studia wydawał się idealnym pomysłem.
-Wybierasz się dzisiaj na tenisa?-zapytała blondynka kiedy szłyśmy szybkim krokiem w stronę szkoły.-Słyszałam,że wyjeżdżasz jutro.
-Nie przegapiłabym spędzenia czasu z moją przyjaciółką.-odpowiedziałam uśmiechając się przyjaźnie.-Myślę,że tym razem wygram.
-Chciałabyś.Dobrze wiemy,że jestem najlepsza.-puknęła mnie w ramie po czym obie zaczynamy się śmiać.
Nie mogłam wyobrazić sobie ,że kiedyś mogłoby zabraknąć śmiechy Lucy.
Patrząc na miasto zwane Savannah mogłam stwierdzić jedno.Chciałam jak najszybciej opuścić to miejsce by uciec od wszystkiego.
Nie wiedziałam jednak,że w przeciągu kilku miesięcy moje życie stanie na głowie a ja zdążę stracić wszystko co miałam do tej pory...
Czytasz-komentarz
Przyjaźniłyśmy się odkąd pamiętam.Chodziłyśmy razem do przedszkola,podstawówki...całe życie spędziłyśmy na zabawach i wspólnych rozmowach.Z nikim innym nie chciałam spędzać czasu tylko z nią.Nasze matki bardzo się lubiły dlatego wspólny wyjazd na studia wydawał się idealnym pomysłem.
-Wybierasz się dzisiaj na tenisa?-zapytała blondynka kiedy szłyśmy szybkim krokiem w stronę szkoły.-Słyszałam,że wyjeżdżasz jutro.
-Nie przegapiłabym spędzenia czasu z moją przyjaciółką.-odpowiedziałam uśmiechając się przyjaźnie.-Myślę,że tym razem wygram.
-Chciałabyś.Dobrze wiemy,że jestem najlepsza.-puknęła mnie w ramie po czym obie zaczynamy się śmiać.
Nie mogłam wyobrazić sobie ,że kiedyś mogłoby zabraknąć śmiechy Lucy.
Patrząc na miasto zwane Savannah mogłam stwierdzić jedno.Chciałam jak najszybciej opuścić to miejsce by uciec od wszystkiego.
Nie wiedziałam jednak,że w przeciągu kilku miesięcy moje życie stanie na głowie a ja zdążę stracić wszystko co miałam do tej pory...
Czytasz-komentarz
To jest cudowne serio.. Czekam na następne :*
OdpowiedzUsuń