niedziela, 29 czerwca 2014

2.

W moim świcie nie ma miejsca na ból i cierpienie.Jest w nim miłość,zaufanie,rodzina,przyjaźń i wsparcie.Dzięki nim po upadku mogę wstać,otrzepać się i iść dalej.Czasami trudno jest zapomnieć a droga wcale nie jest taka prosta jednak zawsze masz kogoś kto się tobą zaopiekuje.
Ludzie kłamią.Jedni dlatego,że muszą,drudzy dlatego,że uważają to za odpowiednie,a trzeci dlatego,że się boją.Jednak są tacy,którzy w ogóle nie kłamią.Właśnie do takich należę.Nie umiałam kłamać i według mnie była to bardzo dobra cecha.Okazało się jednak,że umiałam kłamać lepiej niż nie jeden człowiek...

Przetarłam swoje zaspane oczy i spojrzałam na zegarek.Dochodziła siódma.Sama zdziwiłam się dlaczego obudziłam się przed budzikiem.Odgarnęłam kołdrę i wsunęłam nogi w moje kapcie.Rozejrzałam się po pokoju i stwierdziłam,że na podłodze niedaleko okna leżą moje walizki.
Boże.Kiedy te wakacje zleciały?Wydawało by się,że dopiero wczoraj było zakończenie.Spędziłam wspaniałe wieczory razem z Lucy kiedy oglądałyśmy komedie.Krótka wizyta u babci w Filadelfii również okazała się świetnym wyborem.
Wzięłam krótki prysznic,który okazał się bardzo odświeżający.Wciągnęłam na siebie parę dżinsów oraz moja ulubioną koszulkę ze znaczkiem Supermena.Pamiętam jak dostałam ją od taty na urodziny rok wcześniej.Kilka tygodni później zwiał do Hiszpanii by wychowywać dziecko,które zrobił sobie z inną kobietą.Dawno już przestałam o tym myśleć.Było mi po prostu przykro,że razem z mamą znudziliśmy się jemu.
Zeszłam do kuchni gdzie spotkałam mamę stojącą przy kuchence.
-Dzień dobry kochanie.-powitała mnie.-Jak się spało?
-Dobrze,dziękuje.-zrobiłam to co każdego poranka.Usiadłam na stołku i cierpliwie czekałam na śniadanie.Nie wiedziałam co zrobię bez jajecznicy z bekonem co rano.Miałam nadzieję,że Lucy choć trochę umie gotować.
Po kilku minutach brałam się już za jedzenie,rozmawiając z mamą o studiach.
Seattle Pacific University do którego razem z Lucy wybierałyśmy się od dwóch miesięcy,okazał się idealnym miejscem by uciec z rodzinnego Savannah.Obie byłyśmy bardzo podekscytowane wyjazdem.Od tygodni rozmawiałyśmy tylko o tym.
Nim się obejrzałam na zegarze dochodziła ósma.
Podziękowałam za ostatni wspólny posiłek z moją mamą i popędziłam do pokoju po walizki.Prawie połowa z nich była wypchana książkami.Po sprawdzeniu czy wszystko wzięłam,wsadziłam bagaże do samochodu i razem z mamą pojechałam na dworzec gdzie miałam się spotkać z przyjaciółką.
Na Amtrak Savannah nie było prawie podróżnych.Gdzie nie gdzie siedzieli lub przechodzili ludzie.Pociągnęłam swoją największą walizkę i sprawdziłam w torbie czy mam bilety.
Moja przyjaciółka pojawiła się niedługo po tym jak głos poinformował,gdzie stanie nasz pociąg.
-Myślałam,że się spóźnisz.-przyznałam przytulając blondynkę,która lekko uderzyła mnie w żebra.
-Aż tak często się nie spóźniam!-oburzyła się.-Więcej nie dało się zabrać?-popatrzyła się na moje bagaże.-Przecież ci mówiłam,że mój brat może dowieść nam resztę za tydzień.
-Wole sama je wziąć.
-Hanna.-zawołała mnie mama.-Kochanie pamiętaj.Możesz do mnie dzwonić kiedy tylko chcesz.W dzień,w nocy...Boże.Nie mogę uwierzyć,że jedziesz na studia.-otarła łzę z policzka.-Jestem z ciebie taka dumna,kochanie.-przytuliła mnie.
Byłam szczęśliwa z jej słów.Zawsze we mnie wierzyła i pomagała.Nigdy nie zapomnę jej tego co dla mnie zrobiła.Mogłam się od niej wiele nauczyć.Przytrafiło jej się tyle złego a ona nadal była pełna życia i optymizmu.
-Hanna musimy iść.-moje pożegnanie z mamą przerwał głos Lucy,która szczerzy się,ukazując swoje białe ząbki.
-Ah tak.-mruknęłam do siebie i wzięłam swoje bagaże.
W duchu modliłam się aby w pociągu nie było za dużo ludzi. Przyjechał on punktualnie o 8:33.Trochę nam zajęło wpakowanie bagaży.
-Tu jest prawie wolne.-powiedziała Lucy kiedy przeciskałyśmy się przez wagon by znaleźć sobie miejsce do siedzenia.Dziewczyna otworzyła drzwi i zapytała-Przepraszam.Te miejsca są wolne?
Chłopak kiwnął głową,nie podnosząc wzroku znad telefonu.
Spod czapki wychodziły mu brązowe loki a malinowe usta zacisnął w cienką linie.Nie wyglądał na starszego od nas,Może o rok albo dwa.
Razem z przyjaciółką zajęłyśmy miejsca i czekałyśmy aż pociąg w końcu ruszy.C
Co chwila zerkałam na chłopaka,który co chwila komuś odpisywał.Pewnie swojej dziewczynie.Tacy chłopcy nigdy nie są wolni.
Nieoczekiwanie Lucy puknęła mnie w ramie.
Auć.
-Nie gap się tak na niego.
Chciałam zaprzeczyć jednak chłopak podniósł swój wzrok na nas i spojrzał się pytająco.Na moich policzkach prawdopodobnie pojawił się rumieniec.Jego zielone tęczówki po chwili wróciły na ekran swojego IPhona.
Pociąg ruszył więc wzięłam do ręki "Historyka" zatapiając się w historie młodej Amerykanki.Szczerze powiedziawszy chciała bym znaleźć takie listy jak ona.Zawsze chciałam żeby moje życie wyglądało jak z serialu albo książki.Mama zawsze powiedziała,że aby napisać książkę trzeba usunąć ze swojego życia nudne chwile.Lubiłam czytać ale nie umiałabym napisać dobrej książki z lekkim napięciem i akcją.Tą role zostawiam utalentowanym a ja jedyne co mogę robić to kupować ich dzieła i po prostu oceniać.
Moja przyjaciółka jak zawsze trochę za głośno słuchała muzyki przez swoje słuchawki więc słuchając Depeche Mode i czytając książkę zleciała mi pierwsza godzina drogi.
Ukradkiem zobaczyłam jak brunet spogląda w moją stronę na co jeszcze bardziej schowałam twarz w książkę,udając,że bardzo mnie zainteresowała.
Nagle drzwi otworzyły się i stanęła w nich wysoka blondynka z ostrym makijażem i zielonymi,czarnymi oraz różowymi pasemkami.Zaraz za nią stał brunet z ciemną karnacją i krótko przyciętymi po boku włosami.
-Harry.-zwróciła się do chłopka i uśmiechnęła.-Nie chcesz do nas iść?
-Nie dzięki.-odparł chłodno.
-Oj weź.Drake tylko się z tobą droczył.-podeszła do niego i usiadła obok.-Przecież wiesz,że bardzo cię lubi.Sam chce żebyś wrócił.
-Pogadamy później Vicki.-jego ochrypły głos był stanowczy i opanowany.Dziewczyna westchnęła i musnęła jego policzek ustami.-W każdej chwili możesz wrócić.Pamiętaj.
Wstała z gracją,rzuciła mi wzrok typu "Patrz i podziwiaj" po czym opuściła przedział.
Popatrzyłam na Lucy,która też przyglądała się nieznajomej po czym wróciła do grania na komórce.
Rzuciłam okiem na Harrego,który patrzył się prosto na mnie.

  1. Czytasz-komentarz

sobota, 28 czerwca 2014

1.(Pilot)

  Otworzyłam swoje zaspane oczy i od razu je zamknęłam.Światło słoneczne,które przedzierało się przez żaluzje za bardzo podrażniło mój wzrok.Zasłoniłam oczy ręką i jeszcze przez parę minut leżałam w bezruchu.Nagle do moich uszu dobiegł denerwujący dźwięk budzika.Machnęłam ręką najpierw trafiając o kant stolika nocnego po czym nacisnęłam guziczek by wyłączyć to cholerstwo.
 Wyciągnęłam się po czym nieprzytomna poczłapałam w swoich niebieskich kapciach w stronę drzwi.
-Dzień dobry.-powiedziałam wchodząc do kuchni gdzie można było poczuć zapach jajek i bekonu,specjału jaki zawsze serwowała mama na śniadanie.
-Dzień dobry.-odparła z uśmiechem na twarzy i wyjęła dwa talerze z szafki.-Głodna?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-usiadłam na stołku barowym,patrząc jak mama nakłada porcje śniadania.-Możesz mnie dzisiaj odebrać z treningu?
-Bardzo bym chciała ale niestety nie mogę.Obiecałam Kate,wiesz tej z księgowości,że pomogę jej w skończeniu jakieś papierkowej roboty.
-Rozumiem.-mruknęłam biorąc do ręki widelec.
Reszta posiłku przebiega w ciszy i spokoju.Kiedy skończyłam,grzecznie podziękowałam i poszłam do łazienki by wziąć prysznic.
Ciepłe strumyki wody obmywały moje ciało i jednocześnie je relaksowały.Musiała się jednak śpieszyć by nie spóźnić się na ostatni dzień w szkole.Założyłam krótką plisowana spódnice oraz białą koszule.Miałam nadzieje,że nigdzie się nie ubrudzę jak miałam w zwyczaju.Zaręciłam swoje włosy w koka i spięłam go kilkoma wsuwkami.Makijażu nie nosiłam ponieważ uważałam,że nie jest mi potrzebny.Wpadłam do pokoju i zabrałam swoją ulubioną czarną torebkę.Kiedy upewniłam się,że wszystko zabrałam,szybko zbiegłam do przedpokoju i założyłam czarne baletki.Po ucałowaniu mamy i życzeniu miłego dnia,wyszłam z domu.
Był ciepły czerwcowy poranek a całe sąsiedztwo dopiero co budziło się do życia.Minęłam kilku sąsiadów po czym spotkałam Lucy.
Przyjaźniłyśmy się odkąd pamiętam.Chodziłyśmy razem do przedszkola,podstawówki...całe życie spędziłyśmy na zabawach i wspólnych rozmowach.Z nikim innym nie chciałam spędzać czasu tylko z nią.Nasze matki bardzo się lubiły dlatego wspólny wyjazd na studia wydawał się idealnym pomysłem.
-Wybierasz się dzisiaj na tenisa?-zapytała blondynka kiedy szłyśmy szybkim krokiem w stronę szkoły.-Słyszałam,że wyjeżdżasz jutro.
-Nie przegapiłabym spędzenia czasu z moją przyjaciółką.-odpowiedziałam uśmiechając się przyjaźnie.-Myślę,że tym razem wygram.
-Chciałabyś.Dobrze wiemy,że jestem najlepsza.-puknęła mnie w ramie po czym obie zaczynamy się śmiać.
Nie mogłam wyobrazić sobie ,że kiedyś mogłoby zabraknąć śmiechy Lucy.
Patrząc na miasto zwane Savannah mogłam stwierdzić jedno.Chciałam jak najszybciej opuścić to miejsce by uciec od wszystkiego.
Nie wiedziałam jednak,że w przeciągu kilku miesięcy moje życie stanie na głowie a ja zdążę stracić wszystko co miałam do tej pory...

Czytasz-komentarz 


Obsada.


Troian Bellisario jako Hannah Reed


Harry Styles jako on sam



Mila Kunis jako Sue Bell



Perrie Edwards jako ona sama


Niall Horan jako on sam


Liam Payne jako on sam


Louis Tomlinson jako on sam


Zayn Malik jako on sam



Indiana Evans jako Lucy Green



Avril Lavingne jako Victoria (Vicki) Scott



Jake Abel jako Drake Bell



Enrique Iglesias jako Kaspar Howards 


Laura Leighton jako Elizabeth Reed 

I inni...